BAM Gliwice 2017 – relacja z imprezy

dnia

IMG_0207Najbardziej bolesne są upadki z wysokiego konia… ale po kolei. W minioną niedzielę odbyła się trzecia edycja Bike Atelier Maratonu – tym razem w Gliwicach. Organizator zdecydował się umieścić miasteczko zawodów na terenie ośrodka wypoczynkowego Czechowice. Dla osoby spędzającej dzień wyścigu z rodziną – lokalizacja genialna. Osobiście żałuję, że nie udało mi się zabrać mojej ferajny ze sobą, bo na pewno byłoby sympatycznie. Jednak takie umiejscowienie startu niosło za sobą pewną niedogodność – dla mnie niezwykle uporczywą. Start był z górki, do tego bardzo wąski i między barierkami. Po tej imprezie zrozumiałem z czego wynikają moje słabe starty na tego typu imprezach – boje się, że zostanę zmielony przez młyn bijących się o dobrą pozycję zaraz po starcie. Odnoszę wrażenie, że głównymi winowajcami tego stanu są ściganci z mini, którzy mają znacznie miej czasu i miejsca żeby się wzajemnie ujechać 😉 Ciekaw jestem, czy sprawę załatwiłoby rozdzielenie startów obu dystansów… ale taki pomysł raczej mogę sobie zapisać na liście pobożnych życzeń 😦

b7f84904-9ddf-43ac-a569-7ccfa1fd2616Mimo, że ten start to dopiero moja czwarta wizyta na trasach BAM, to zdążyłem się przyzwyczaić, że jest szybko i płasko… tak było i tym razem. Niedługo po starcie zostaliśmy skierowani na szybkie płaskie single. Szybkie do tego stopnia, że w którymś momencie przestrzeliłem zakręt i wylądowałem w krzakach. Błąd był na tyle poważy, że między mną, a grupą z którą jechałem zrobiła się solidna przerwa. Na domiar złego, single szybko się skończyły więc nie miałem miejsca, żeby lukę zniwelować. Zaczęły się szybkie rajdy na otwartych przestrzeniach, a każdy doskonale wie, że nie ma nic gorszego niż jazda solo w takich warunkach. Pozostając sam na sam z własnym rowerem postanowiłem gonić zgubioną grupę. Pościgowi nie ułatwiał fakt, że chłopaki nie odpuszczali sobie nawzajem przez co nieźle się musiałem zagiąć, żeby do nich dojechać. cbbc16df-9803-418c-9a89-cd97996a3fc4Dojechałem po dobrych 20 minutach i to tylko dlatego, że płynniej wjechałem na stromy najazd… dzięki Bogu za posiadanie fula i ciut większe niż przeciętne, umiejętności techniczne 😀 ale dojechałem ujechany jak koń po westernie, a to nie był koniec. Zaczęła się łupanka po nasypie kolejowym, jako że ja na sekcjach technicznych nie lubię jechać z tyłu to wspólnie z innym posiadaczem Top Fuela ciągnęliśmy resztę i kiedy chwilę później poszedł odjazd nie miałem z czego za nim ruszyć 😦 Pozostałem w ekipie, której najlepiej wychodziło wspólne patrzenie po sobie i na 20 km przed metą stwierdziłem – wóz albo przewóz. Albo zrobię dobry „trening” i coś nadrobię, albo się spalę i mnie zjedzą za pare kilometrów… wyszło to pierwsze. 20 kilometrów jazdy solo po płaskim w upale (który uwielbiam, ale eksperymenty z izotonikami w bukłaku i bidonie słabo się sprawdziły i strasznie mnie zasłodziły) mocno mnie wyeksploatowało i kiedy wpadłem na metę jedyne co mi się marzyło to zejść z roweru. Ostatecznie okazało się, że skok się opłacił – przewaga nad zawodnikami którzy dotarli za mną sięgnęła prawie 2 minuty, a i trening wyszedł mi nieproporcjonalnie lepszy niż jadąc w grupie 😉 ostatecznie zająłem 19 miejsce open i szerokie pudło w M3 czyli 5 miejsce 🙂

Marcin

PS. Dlaczego najbardziej bolą upadki z wysokiego konia? Bo tydzień temu jechałem genialną pod względem trasy i lokalizacji imprezę Dare2b MTB Maraton… kameralną imprezę w stylu pure MTB, dokładnie takiego typu jakie kiedyś organizowała ekipa Grzegorza Golonki… a tutaj to „jedynie” dobrze zorganizowany maraton tyle, że po płaskim 😉

foto by: Katarzyna Serafin; velonews.pl

Jeden Komentarz Dodaj własny

  1. Krzysztof G. pisze:

    Gratulacje, całkiem niezły wynik! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s