BAM Dąbrowa Górnicza 2017 – relacja z imprezy

Z Bike Atelier Maratonem zetknąłem się po raz pierwszy w zeszłym roku –  na imprezie otwierającej sezon dla tego cyklu, właśnie w Dąbrowie Górniczej. Wówczas impreza zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie – zapisy bez większych kolejek, brak opóźnień przy starcie, nieźle przygotowana i doskonale oznakowana trasa. To wszystko pozostawiło obraz naprawdę fajnego cyklu. W zeszłym sezonie kierowały mną jednak inne priorytety w stosunku do dnia dzisiejszego (o czym pisałem tutaj), przez co decydując się na jakiś start, regularnie wybierałem ofertę konkurencji. Teraz znowu stanąłem na starcie Maratonu MTB w Dąbrowie Górniczej.

Jeszcze nigdy nie zwlekałem z ostateczną fullsizeoutput_7b7decyzją o wyjeździe na wyścig tak długo jak tym razem. Fakt – start był zaplanowany już dawno temu, ale ja nie mam żadnego sztywnego grafiku narzucanego przez kogokolwiek, dlatego każdy start przy kiepskiej pogodzie odpuszczam. Kiepska pogoda to oczywiście pojęcie względne – w tym przypadku nie miałem zamiaru jechać przy temperaturze poniżej 5’C i/lub padającym deszczu (lub śniegu bo, okazje się, że to wcale nie takie oczywiste). Prognozy poprawiały się przy każdej nowej publikacji… rano zapadła ostateczna decyzja – „jadę!”, mimo, że u mnie w mieście sypał w tym momencie śnieg 😀 Śniadanie, szybkie pakowanie gratów i w drogę… a w drodze śnieg, grad, słońce i ostatecznie zachmurzone niebo. Dotarłem o 9:50, więc do startu pozostało ponad półtorej godziny.

 

Na miejscu parkingowi kierują ruchem. Miejscefullsizeoutput_7bc postoju zostało mi wyznaczone 500m od biura zawodów, wskakuję na rower i po numerek. Na miejscu obeszło się absolutnie bez kolejek – mimo, że ruch w tym momencie był dosyć spory. Mega plus dla organizatora za ilość osób ogarniających ten temat! Wracając do samochodu stwierdziłem, że przez wiatr jest zimno. Jak dla mnie – cholernie zimno! Skoro jednak przejechałem 90 km samochodem to „trening trzeba odbyć” (najwyżej jak będę marznąć zjadę na dystans dla dzieci, kobiet w ciąży i weekendowych rowerzystów 😉 czyli 23 km HOBBY/FAMILY). Alternatywa gorsza niż kąpiel w gorącym oleju, dlatego ubrałem się ciepło – bluza, długie spodnie, ochraniacze na buty… nawet chusta i czapka – i hop na rozgrzewkę. Przejechałem pierwsze 4 km trasy i… sypnęło śniegiem 😀 Pięknie się zapowiada :/ Do sektoru startowego – jak zawsze – przyszedłem jako jeden z ostatnich. Oj, zdecydowanie muszę popracować nad tym, żeby wcześniej pojawiać się na starcie. Kiedy tak stałem to garmin nagrzał się w słońcu nawet do 16’C – myślę „nie będzie źle”… i nie było 🙂

317f7242-8009-45ac-8309-03195ebc271bStart bez opóźnień, ja jechałem z pierwszego sektora więc z ludźmi raczej ogarniętymi w temacie przepychanek, zajeżdżania drogi itp. Po starcie wszystko poszło bez najmniejszych problemów. Pierwsze kilka kilometrów sektor szedł w całości. Rozciągnęło go dopiero kiedy wjechaliśmy w węższą niż typowa szutrowa autostrada, leśną ścieżkę, a całkiem go rozwaliło kiedy pojawiła się na horyzoncie wielka bagnista kałuża. Nie dość, że trzeba było ją „przepłynąć wpław” – a ja z roweru schodzić nie lubię – to jeszcze wybrałem kolejkę, w której jakiś geniusz zahaczył rower o gałąź i blokował innych kilkanaście sekund. Już wtedy wiedziałem jak będzie wyglądać ten wyścig – będę gonić… zresztą jak zwykle. Coś jest z tymi moimi pierwszymi minutami wyścigu, że ja zawsze później muszę nadrabiać. Całe szczęście nie byłem w tym osamotniony – Jakub Cichy z Opony Serafinowski chyba też utknął i w zasadzie razem ciągnęliśmy przez prawie 15 km do momentu kiedy przed pierwszym poważniejszym podjazdem mi odjechał (to był ok. 25 km). Kolejne kilka kilometrów walczyłem solo i muszę przyznać, że całkiem nieźle mi to szło. W okolicach 30 km (w tym kilku podjazdów, zjazdów i technicznych singli) zauważyłem przed sobą kilkuosobową grupkę… tak się na nią zapatrzyłem, że (zupełnie nieświadomie) razem z nimi pomyliłem trasę. W zasadzie to od tego momentu nie działo się za wiele, oprócz tego, że w którymś momencie ponownie pomyliliśmy trasę (ale na baranków ingerujących w oznaczenie rady niestety nie ma). Ostatnie kilometry przed metą to rozgrywka między otaczającymi mnie zawodnikami – tym razem ja byłem dołem. Nie wiem dlaczego, ale podczas wyścigu bardzo mało piłem (0,7l izotoniku) a nowe żele w jakie się uzbroiłem okazały się absolutnym niewypałem zaklejającym gębę więc ich (sic!) nie jadłem. Dokładając do tego wystrzelanie się 233cdba2-b577-49d9-b990-b883bc5b9401ciągnąc grupkę i jadąc solo na 5 km przed metą poskutkowało odcięciem prądu (na ostatnich 5 km średnia moc z prawie 3h spadła mi z 298 na 293) i skurczami. Niestety – za głupotę trzeba płacić. Na mecie chłopaki zrobili mnie na cacy, organizator dołożył 15 minut kary za skrócenie 3,3 km (wyglada na to, że niezły podjazd tam musiał być 😉 ) i ostatecznie zająłem 6 miejsce w kategorii M30-39 i 15 OPEN.

MARCIN

fullsizeoutput_7b6PS. Zapewne wiecie, że zdrowe żywienie jest dla mnie priorytetem. Z tego właśnie powodu nie mam zwyczaju korzystać z pasta party czy innych tego typu „udogodnień”. Zazwyczaj brałem ze sobą makaron w mojej wariacji sosu bolońskiego – z drobno krojoną piersią z drobiu. Tym razem zaryzykowałem i zabrałem danie, które niebywale spodobało mi się w Bike&Cook Rowerowy Przewodnik Kulinarny a mianowicie sałatka z młodych ziemniaków z ciecierzycą, suszonymi pomidorami i zieleninką. Rewelacja! Kurczę – jak głupio jest nie eksperymentować w kuchni i wpadać w utarte schematy. Podobnie mam z koktajlem po treningu czy zawodach – zamiast tradycyjnej chemicznej mieszanki teraz regularnie serwuje sobie błyskawiczną owsiankę i naturalne proteiny od Pulsina. Nawet mleka ciepłego do tego nie trzeba używać 🙂

Jeden Komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s