Brubeck 3D Bike PRO

dnia

brubeck_3d_bike_pro_01Na tydzień przed Beskidy MTB Trophy odezwała się do mnie niezwykle sympatyczna Pani Marta z firmy Brubeck i zaproponowała przetestowanie produktów których promocją się zajmuje. Produktami tymi okazały się dwie koszulki rowerowe z serii 3D PRO przeznaczone dla rowerzystów, czyli z dopiskiem BIKE. Po dogadaniu szczegółów dotyczących rozmiaru przesyłka została do mnie nadana w piątek… a ja – przez weekend – przypomniałem sobie, że to nie będzie mój pierwszy kontakt z produktami Brubecka. Lata temu kupiłem bieliznę termiczną (kalesony, koszulka i kominiarka), kiedy śmigałem na snowboardzie. Oj słabe było moje zadowolenie z ich produktów 😦 pomyślałem jednak, że to było dawno temu i Brubeck od tego czasu może być zupełnie inną firmą…

brubeck_3d_bike_pro_02… i uprzedzając trochę fakty, tak właśnie jest – obecny Brubeck, to zupełnie inna jakość. Przynajmniej w materii ciuchów rowerowych. Tak jak wspominałem, koszulki dostałem przed MTB Trophy, które w tym roku obfitowało w każde z możliwych warunków (poza śniegiem) – deszcz, upał, chłód z wysoką wilgotnością. Sama etapówka była wystarczająca do przetestowania bielizny, ale od tego czasu minął grubo ponad miesiąc, a to oznacza kilka dodatkowych wyścigów i kilkadziesiąt treningów. Myślę, że wystarczająca próba żeby wydać „wyrok” 🙂

Moja fizjologia jest dosyć trudna dla takich ciuchów – pocę się dosyć intensywnie, co stanowi niemały problem zimą – kiedy naprawdę ciężko mi się ubrać tak, żeby nie „zapocić się” i zamarznąć przy pierwszym lepszym kapciu albo nie zamarznąć od tak – bo się zbyt cienko ubrałem 😀 Latem jest to mniej dokuczliwe, bo nie grozi zamarznięciem 😉 ale bycie mokrym nigdy nie należy do przyjemnych. Brubeck 3D Bike Pro należy do tej gamy produktów, które na stałe trafią do obiegu w mojej rowerowej garderobie. Nie zdarzyło mi się – nawet podczas największej lampy, żeby pot lał mi się tam gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Wręcz przeciwnie – upał powodował, że zarówno koszulka wierzchnia jak i sama potówka były absolutnie suche i to przy każdej intensywności – od zawodów jechanych na zapaleniu płuca (czasówka na Gwieździe Południa) po bajabongo z córką w foteliku. Podobnie, choć odrobinę gorzej, było w umiarkowanie ciepłe i zachmurzone dni (ok. 20 stopni) z wysoką wilgotnością – po burzy. Wówczas bielizna gorzej – co nie znaczy źle – raziła sobie z potem na klatce piersiowej i brzuchu. Objawiało się to odczuwalnym chłodem na zjazdach, jednak za każdym razem dyskomfort nie trwał dłużej niż 3 minuty (mniemam więc, że w tym czasie wilgoć zdołała odparować). Koszulka doskonale współpracowała z kurtką wodoszczelną Bontragera. Kiedy dopadła mnie burza na brubeck_3d_bike_pro_03końcówce jednego z treningów, zarzuciłem na siebie Stormshella i pognałem do domu – wszędzie było mokro, tylko nie pod kurtką (za co – pewnie doskonale wiecie – plus otrzymuje również potówka). Podczas tych 7 tygodni jakie spędziłem z tymi koszulkami w zasadzie nie było warunków, które przerosłyby bieliznę od Brubecka. Raz – chyba w Wiśle – postanowiłem jechać w upale bez potówki… cierpiałem cały wieczór bo odparzyłem tyłek jak małe dziecko 😀

brubeck_3d_bike_pro_04Jeśli chodzi o estetykę i trwałość produktu… wygląd – kwestia gustu. Gdybym miał sam kupić – wybrałbym czarną, choć ta żółć na zdjęciach wygląda gorzej niż w rzeczywistości. Pudełko mnie na kolana nie powala – wolę prostsze formy – ale bądźmy szczerzy, to detal który i tak ostatecznie ląduje w koszu na śmieci. Koszulki wykończone są bez zarzutu. Jedyne szwy w okolicach pachy i obojczyka, są płaskie i kompletnie nieodczuwalne. Obszycie otworu na głowę jest – i w zasadzie tyle, bo też kompletnie go nie czuć. Podczas etapówek nie mam zwyczaju rozwieszać prania między kolejnymi etapami na suszarce, tylko wrzucam je do suszarki bębnowej (kto ma, ten wie, że nawet te z pompą ciepła znacznie przyśpieszają zużycie materiału). W przypadku potówki Brubecka takie traktowanie kompletnie nie zrobiło na niej wrażenia.

Podsumowując – za cenę 99 złotych w katalogu otrzymujemy bardzo solidny produkt, który w ciemno możemy brać na każdy typ przejażdżki rowerowej. Nic tylko czekać na jesień i sezon – dla mnie – bardziej enduro, żebym mógł sprawdzić jak radzi sobie długi rękaw 🙂

Marcin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s