Test rękawiczek Endura FS 260 Pro Nemo

2058551_origOstatnio minął rok od kiedy swoją garderobę poszerzyłem o, teoretycznie, zimowe rękawiczki Endura FS260 Pro Nemo. Rękawiczki te wyglądają dosyć nietypowo, ponieważ wykonane są z neoprenu – materiału który znamy m.in. z zimowych ochraniaczy na buty. Nie ukrywam, że rękawiczki te, w pierwszym kontakcie, nie wzbudziły mojego zaufania – 3mm czarny neopren wyściełany jest od wewnątrz czerwonym nylonem. Rękawiczki posiadają przedłużony mankiet, aby głębiej chronić nadgarstek, natomiast wewnętrzna część rękawiczek pokryta jest gumą dla lepszej przyczepności chwytu. Każda z rękawiczek uszyta jest z trzech paneli – największy, obejmujący całą część wierzchnią dłoni, kciuka, palec wskazujący i mały oraz mankiet od wewnętrznej części ręki. Drugi panel obejmuje wierzchnią część palca środkowego oraz serdecznego, natomiast trzeci panel to cała pokryta nakrapianą gumą dłoń i palce. Panele na pewno są ze sobą zszyte, ale wyglądają również na sklejone ze sobą. Konstrukcja wygląda na trwałą.

Wykonanie i dopasowanie

8800151_origNietypowy, jak na rękawiczki materiał, niesie za sobą równie nietypowe podejście przy doborze rozmiaru. Jak wiemy, klasyczne, ciepłe rękawiczki powinny być delikatnie luźne, aby skutecznie grzać. W tym przypadku zasada ta nie ma zastosowania – rękawiczki te powinny być ciasno spasowane i przylegać do dłoni. Niesie to za sobą niedogodność która nie dla wszystkich będzie akceptowalna, a mianowicie wyczuwalny kontakt łączeń paneli ze skórą. O ile połączenia od spodu są zrozumiałe i w moim przypadku względnie niewyczuwalne, o tyle szew który jest na wierzchu dłoni – łączący duży panel z palcami środkowym i serdecznym – przez cały czas użytkowania drażni mi skórę. Odczucie to ma jedynie wymiar komfortu użytkowania, w moim przypadku nie ma mowy o obtarciach czy innych uszkodzeniach naskórka. Po prostu szew ciągle drażni skórę. Guma która znajduje się od spodu zdecydowanie spełnia swoją rolę i zapewnia pewny chwyt zarówno w rowerze MTB (testowane na twardych gumowych chwytach oraz piankach ESI) jak i na szosowej owijce.

Użytkowanie


1781123_origProducent tak opisuje przeznaczenie tych rękawiczek „model ten przeznaczony jest na warunki zimowe oraz najchłodniejsze dni wiosny/jesieni” – zgoda, jeśli każda z wymienionych pór roku jest tak łaskawa jak w roku ubiegłym. Dla mnie te rękawiczki mają bardzo wąską temperaturę funkcjonalności – najlepiej sprawdzają się w temperaturze między -2°C a +5°C. Tak wąski zakres temperatur wcale nie oznacza, że rzadko ich używałem. Ze wszystkich „ciepłych” rękawiczek jakie miałem w szafie w zeszłym roku, to właśnie te najczęściej były na moich rękach, bo jesień czy wiosna bardzo często serwują nam właśnie takie temperatury. Dosyć szybko odniosłem wrażenie, że rękawiczki te bardzo słabo „oddychają”. Ręka, mimo komfortu termicznego – czyli, ani nie przegrzewająca się, ani nie marznąca – bardzo szybko zaczyna się pocić, przez co materiał zaczyna moknąć. W moim przypadku górną granicą funkcjonalności tej rękawiczki to dwie i pół godziny – po przekroczeniu tego czasu rękawiczka jest tak mokra, że ręce zaczynają marznąć. W przypadku roweru szosowego, dla mnie to nie problem, bo rzadko zdarza mi się robić treningi dłuższe niż 150 minut przy takich temperaturach, natomiast na rowerze MTB, na podjazdach – kiedy prędkość jest niewielka, a nagrzewanie organizmu spore – ściągałem te rękawiczki, i zastępowałem cieńszymi lub jechałem bez, natomiast Endury zakładałem na wypłaszczeniach lub na zjazdy. Podczas jednej z wycieczek zdarzyło mi się zapomnieć o zmianie rękawiczek i dosyć mocno wychłodziłem ręce (temperatura na zewnątrz wahała się w granicach -2°C ) – po założeniu Endury, ręce same się nagrzały do komfortowej temperatury na płaskim i zjazdach – co dla mnie było niemałym zaskoczeniem.  A jeśli mowa o zjazdach… rękawiczki bardzo dobrze tłumią drgania. Nawet najtwardsze chwyty doskonale współpracują z tą rękawiczką nie doprowadzając do zmęczenia dłoni. 

Podsumowanie

Za cenę ok. 150 PLN otrzymujemy rękawiczki, których nie nazwałbym zimowymi… wiosenno/jesienne to najlepsze określenie. Dobór materiałów, a co za tym idzie zakres temperatur w jakich są funkcjonalne, niesie za sobą potrzebę pewnych kompromisów, na które nie każdego będzie stać. Ja je przyjąłem. Jakość wykonania niesie za sobą pewne niedogodności, ale są na akceptowalnym poziomie, a dla mnie nie są problemem. Z doświadczenia, mogę pochwalić producenta za obsługę gwarancyjną – po 13 miesiącach od zakupu, szew u nasady kciuka zaczął się pruć i rękawiczki zostały wymienione na nowe, a decyzja zapadła w przeciągu jednego dnia roboczego. Dzięki temu mogę również powiedzieć, że z czasem rękawiczki zdecydowanie się naciągnęły – bo nowe (w tym samym rozmiarze) znowu wydawały mi się „za małe” 😉 Czy je polecam? Nie wiem – nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. Podsumuję to tak: jeśli nie jest dla Ciebie problemem opracowanie swojej własnej „instrukcji obsługi” rękawiczek (bo wątpię, że mam z Tobą drogi czytelniku identyczną termoregulację) to kupuj 🙂

MARCIN

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s