W krainie wiecznych szutrów.

dnia

Szuter – to słowo będzie odmieniane przy tej trasie, chyba przez wszystkie przypadki. Trasa, jak na Beskidy, bardzo łatwa technicznie i umiarkowana kondycyjnie. Dystans 38km przewyższenia ok. 1600m. W zamian za nudne szutrydsc_0265 otrzymamy bajeczne widoki – to jest jedna z tras, przemierzając którą, człowiek zastanawia się – jechać czy focić?

Zaczynamy w moim ulubionym miejscu – w Wapienicy. Podobnie jak w przypadku tripu na Skrzyczne, kierujemy się na Dębowiec, więc wyjeżdżając z parkingu jedziemy w prawo, następnie 750 m asfaltu i szukamy wzrokiem, a przede wszystkim kołem, zielonego szlabanu po prawej. Wskakujemy na szuterek – niestety ostatnio nasypany tłuczeń jest mocno gruboziarnisty, więc niezbyt przyjemny do podjeżdżania. Na pierwszym rozwidleniu w lewo, podobnie jak na następnym placu. Trzy zmarszczki na rozgrzewkę i jesteśmy na Dębowcu.
­DCIM100GOPROG0012196.Na pierwszym zaliczonym szczycie szukamy czerwonego szlaku na Szyndzielnie, ale jedynie na jakieś 150m. Po lewej ponownie pojawia się zielony szlaban którego (gdy jest zamknięty) objechać się nie da, więc trzeba się przecisnąć pod nim. Jedziemy kolejną szutrówką, mijamy kolej gondolową na Szyndzielnię i dojeżdżamy do patelni na której skręcamy w lewo. Szutrówka ta jest mocno luźna, więc nie przesadzajcie z prędkościami bo naprawdę potrafi na zakrętach mocno wynieść. Jadąc ciągle „główną” dojeżdżamy do asfaltu. Całe szczęście szybko, bo po ok. 100, po prawej stronie pojawi się kolejny zielony szlaban, który objeżdżamy z prawej. Często wilgotny szuter prowadzi do placu drwali na którym skręcamy w lewo. Ta szutrówka jest również lekko interwałowa. Na jej zakończeniu znajduje się szlaban, który mijamy z prawej i zaraz za nim skręcamy w prawo. 
Czeka nas pierwszy tego dnia prawdziwy podjazd. Jest nim, co pewnie Was mocno „zaskoczy”, kolejna szutrówka – w weekendy mocno oblegana przez turystów – także uważajcie. Jedziemy ciągle głównym szlakiem mocno zmieniającymDCIM100GOPROG0022234. nachylenie. Jeszcze zanim dotrzemy na szczyt „Koziej Góry” po lewej stronie pojawi się piękna panorama na Bielsko z widokiem na m.in. Magurkę Wilkowicką. Przed samym schroniskiem, wybieramy dosyć sztywny podjazd po prawej dający nam możliwość ominięcia przejazdu przez ogródek „Stefanki”. Dostajemy się na szczyt i po pamiątkowym zdjęciu z perspektywą na Bielsko kierujemy się „dalej”, szlakiem którym jechaliśmy. Czeka nas krótki zjazd, po którym skręcamy w pierwszą w lewo, w mocno zapomnianą drogę techniczną. Po krótkim wypłaszczeniu czeka nas dalsza część zjazdu.
Jak tylko droga techniczna zaczyna opadać wypatrujemy singla w prawo – dziękiDCIM100GOPROG0032346.niemu zapomnimy troszkę o wiecznych szutrach. Szuter obecny na tej drodze technicznej jest nieprzyjemny – stromy, luźny i gruboziarnisty. Na końcu singla skręcamy w lewo, na płasko idącą drogę techniczną, a na pierwszym rozwidleniu – w prawo, w dół. Droga ta doprowadzi do najdłuższego tego dnia asfaltu (ok. 2km). Zjeżdżamy do ulicy głównej i skręcamy w prawo. Mijamy rozlewnię Bystrzanki po prawej i przystanek autobusowy po lewej. Kiedy zielony szlak, na którym się znajdujemy, odbija w prawo, my kierujemy się za zielony szlaban 😉 po lewej. 
Za tym szlabanem znajduje się długa szutrowa droga prowadząca na sam szczytDCIM100GOPROG0042484. Klimczoka. Trasa ta jest mocno interwałowa i jeśli komuś mniej zależy na podziwianiu pięknych widoków na jezioro Żywieckie, sam Żywiec oraz Beskid Żywiecki, może zrobić fajny trening w naturalnych warunkach. Początek podjazdu jest bardzo luźny – można dodatkowo poćwiczyć umiejętność jazdy na stojąco, ponieważ najmniejsza nieregularność pedałowania będzie skutkować uślizgiem tylnego koła. Niech was nie przerazi sztywność pierwszego podjazdu – jest on najstromszą i najdłuższą częścią tej szutrówki.  Jedziemy ciągle główną, która jak wspominałem co parę chwil opada, tylko po to aby wwozić nas coraz wyżej. Po minięciu pierwszej patelni, po prawej DCIM100GOPROG0082833.stronie zacznie malować się piękny krajobraz. Pniemy się dalej i napawamy się kolejnymi widokami, tym razem po lewej – na co? Tak jak napisałem – Żywiec, Jezioro Żywieckie i panoramę Beskidu Żywieckiego. Po jednym ze zjazdów docieramy do rozwidlenia z charakterystycznym „glinianym” podjazdem (prosto/po prawej) – kierujemy się właśnie na niego i zaraz za nim ostro w prawo. Kolejne rozwidlenie to nawrót i ostatnia prosta do schroniska pod Klimczokiem.
Jeśli jechałeś ogniem podjazd do schroniska, a jesteś typem spalacza, czeka Cię konkretny sprawdzian 😉 podjazd pod stok Klimczoka. Najlepiej go zrobić prawą stroną , bo jest najwięcej trakcji – dałeś radę? Noooo to jesteś kozak. Kiedy już znajdziemy się na szczycie jedziemy prosto – w kierunku Trzech Kopców. Początkowo czeka nas klasyczny Beskidzki zjazd po szutrze gruboziarnistym, najpierw dosyć stromy, ale szybko przechodzący w łagodny i szybki – warto trzymać się brzegów szlaku bo kamienie w Beskidach są bardzo ostre i łatwo o defekt. Za pierwszym krótkim, ale sztywnym i dosyć trudnym technicznie, podjazdem, znajduje się piękny punkt widokowy z panoramą na Szczyrk i Skrzyczne. Jedziemy dalej szutrówką, która prowadzi przez szczyt Stołowa do Błatniej.
img_0944
img_0942Ze szczytu Błatniej roztacza się widok w kierunku Brennej, a więc m.in. Równicy i Orłowej, Śląska – m.in. Goczałkowic i Jeziora Goczałkowickiego i Bielska-Białej. Kiedy już cykniemy kolejne dzisiaj pamiątkowe zdjęcie, kierujemy się w prawo od charakterystycznego kopca znajdującego się na szczycie. Czeka nas kolejna interwałowa jazda. Jadąc ciągle prosto docieramy na Przykrą, trawersujemy Wysokie i pozwalamy uciec niebieskiemu szlakowi w prawo. Kierujemy się na Palenicę z której możemy nacieszyć się ostatnią tego dnia panoramą – na Bielsko. Kiedy Droga techniczna odbija w prawo, my jedziemy prosto – w płaski, początkowo, singiel, który z czasem wznosi się delikatnie. Kiedy tylko korzenny szlak opada, zaczyna się chyba najtrudniejszy tego dnia zjazd – jest mocno stromy, ale przyczepny. Poza stromizną przeszkadzać mogą np. luźne gałęzie. Singiel dsc_0068przechodzi w drogę zrywki drewna i dalej w poprzeczną, szeroką drogę techniczną. Skręcamy w prawo i szutrem docieramy do Wapienicy –do podnóża zapory. Przejeżdżamy przez mostek, jedziemy krótkim singlem, następnie płytami betonowymi i docieramy do asfaltu na którym skręcamy w lewo i rozjeżdżając nogi docieramy do punktu startowego.

MARCIN

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s